MAŚLANKA Z CLEVELAND

Za każdym razem, kiedy odwiedzam Cleveland nie mogę sobie odmówić przyjemności wpadnięcia do West Side Market. Ta ponad stuletnia hala targowa przyciąga mnie kolorami, zapachami i mnogością etnicznych specjałów. Obok lady z węgierskimi kiełbasami - Cleveland zwane jest "Małymi Węgrami", ze względu na sporą liczbę madziarskich emigrantów - piętrzą się polskie "pierogis", irlandzkie chleby sodowe czy kambodżanskie dania ryżowe zawinięte w liście bananowca. Pod jednym dachem świeżym mięsem, owocami morza, przyprawami, wypiekami, serami  i innymi pysznościami handluje około 100 sprzedawców. Do tego z dwóch stron głównej hali rozstawione są stragany z barwnymi warzywami i owocami, które jak ozdobna litera "L" okalają ten wspaniały targ. Po zaopatrzeniu się w soczyste czereśnie koloru ciemnego wina do głównego budynku zazwyczaj wchodzę bocznym wejściem tuż obok Annemarie's Dairy. To jedyne stanowisko z nabiałem, które posiada domowej roboty maślankę. Ze schłodzonego, metalowego pojemnika z kranikiem Annemarie Geffert, właścicielka tego mleczarskiego interesu, nalewa orzeźwiający biały, gęsty i kwaśny płyn. I to za jedyne 25 centów za kubek. Ponieważ w Stanach trudno znaleźć biały ser, a jeśli już to jest bardzo drogi i nie do końca taki jakbym chciała, czasami kupuję tej maślanki całą butlę i robię sobie własny twarożek. Ale to tylko czasami, bo nie mieszkam w Cleveland. 

2 komentarze:

Małgorzata Radomska pisze...

Marto, z maślanką można zrobić pyszną zupę, popularnie zwaną zalewajką. Ten przepis może być inspiracją: http://tarzynkowo.blogspot.com/2012/03/prosta-i-szybka-zalewajka-na-maslance.html

Marta Madigan pisze...

Dziękuję Małgosiu! Z pewnością ugotuję.